Janusz Zemke, europoseł SLD, a w latach 2001-2005 wiceminister obrony w rozmowie z Onetem zdradził, że jesienią, na wniosek europosłów SLD komisja Parlamentu Europejskiego LIBE, zajmująca

Mija 50 lat od premiery "Ojca chrzestnego", gangsterskiego arcydzieła Francisa Forda Coppoli. To doskonała okazja, by sprawdzić, ile pamięta się z ekranizacji najsłynniejszej powieści Mario Puzo. Foto: Materiały prasowe Marlon Brando w filmie "Ojciec chrzestny" 1. Z której części Włoch pochodzi rodzina Mario Puzo, autora powieści "Ojciec chrzestny", na której oparł swoje filmy Francis Ford Coppola? Z Kampanii Następne pytanie Kampania leży w południowych Włoszech, jej stolicą jest Neapol. 2. Do Il Padrino, tytułowego Ojca Chrzestnego, o pomoc mógł się zwrócić: Każdy człowiek w potrzebie Każdy Włoch Następne pytanie Do Ojca Chrzestnego może zwrócić się o radę i pomoc każdy Włoch, w zamian za co musi przysięgnąć mu dozgonną wierność i służbę. 3. Dokończ cytat z "Ojca chrzestnego": "Trzymaj swoich przyjaciół blisko, ale jeszcze bliżej trzymaj..." "... tych, których kochasz" "... swoich wrogów" Następne pytanie "Trzymaj swoich przyjaciół blisko, ale jeszcze bliżej trzymaj swoich wrogów" (ang. "Keep your friends close, but keep your enemies closer"). 4. Puzo pracował nad adaptacją swojej powieści pod scenariusze Francisa Forda Coppoli. Otrzymał za to Oscary. Ile konkretnie? 2 Następne pytanie Mario Puzo, wraz z Francisem Fordem Coppolą, otrzymali dwa Oscary w kategorii Najlepszy scenariusz adaptowany: za "Ojca chrzestnego" (1973) i "Ojca chrzestnego II" (1975). 5. "Zostaw broń, weź..." - dokończ ten słynny cytat. cannoli Następne pytanie "Zostaw broń, weź cannoli" - komenderuje Clemenza, zwracając się do gangstera Rocco. Właśnie zastrzelili Pauliego, prawą rekę Vita Corleone. Scena ma miejsce w pierwszej części "Ojca chrzestnego". 6. Do czego Frank porównuje rodzinę Corleone w "Ojcu Chrzestnym II"? Do Imperium Rzymskiego Następne pytanie Frank Pentangeli pracował dla rodziny Corleone. Ze względu na brzmienie nazwiska, nazywany był "Pięć Aniołów". Pełni rolę caporegime, w skrócie capo - dowodzi grupą ludzi, nazywaną "załogą". Jest wysoko postawionym członkiem mafii. 7. Kto powiedział: "Zemsta jest potrawą, która najlepiej smakuje, kiedy jest zimna"? Don Vito Corleone Następne pytanie Trudno nie zgodzić się z tym, że członkowie rodziny mocno trzymali się tej zasady... 8. Na czym don Vito zbił swój majątek? na handlu oliwą Następne pytanie Po przyjeździe do USA, już jako dorosły mężczyzna, Vito rozpoczął pracę w sklepie. Później podjął się handlu oliwą. 9. "Nic tak nie sprzyja mądrej i rzeczowej dyskusji, jak..." - dokończ cytat z powieści "Ojciec chrzestny". "... wycelowana w ciebie broń" "... atmosfera pieniądza" "... odpowiednio sformułowana grożba" "atmosfera pieniądza" Następne pytanie "Nic tak nie sprzyja mądrej i rzeczowej dyskusji, jak atmosfera pieniądza" - ten cytat znajdziemy w powieści "Ojciec chrzestny" wydanej w 1969 r. 10. "Złamałeś mi serce!" - słyszy Fredo Corleone od Michaela. Co zrobił Fredo? Zdradził Michaela i przekazywał wrogom informacje Zastrzelił córkę Michaela Próbował przejąć władzę w klanie i zabić brata Zdradził Michaela i przekazywał wrogom informacje Następne pytanie Frederico "Fredo" Corleone był starszym bratem Michaela. Młodszy Corleone mocno przeżył jego zdradę. Później zlecił zabójstwo Fredo, mimo próśb matki, by mu przebaczył. 11. Jak nazywał się mafioso, który zabił ojca Vita Corleone? Don Ciccio Następne pytanie Don Francesco Cicco zamordował ojca Vita, Antoniego i brata chłopca, Paolo. Matka Vita błagała o to, by don Ciccio oszczędził jej najmłodsze dziecko - mafioso wtedy zabił i ją. Vito zemścił się już jako dorosły mężczyna, zabijając dona Ciccio nożem. 12. Michael Corleone mówi, że nie można skrzywdzić Freda, dopóki żyje ich matka. Jak brzmi jej imię? Carmella Następne pytanie Vito i Carmella mieli czworo dzieci: Santina, Frederica, Michaela i Constanzię. 13. "Moja oferta jest taka..." - mówi Michael Corleone. Co, według tego cytatu, ma do zaoferowania? Nic Następne pytanie Słowa padają w drugiej części cyklu. Michael staje się nowym ojcem chrzestnym, próbując zachować dzieło Vita Corleone. 14. Kiedy młody Vito przybywa do USA, zmienia nazwisko na Corleone. Jak brzmiało ono wcześniej? Andolini Następne pytanie W sekwencji otwierającej "Ojca chrzestnego II" dowiadujemy się, że Vito początkowo nazywał się Andolini. Nowe nazwisko otrzymał jako dziecko, w 1901 r., gdy przyjechał do Stanów Zjednoczonych. 15. Czy Marlon Brando pojawił się w "Ojcu chrzestnym II"? Nagrano z nim sceny, ale Coppola nie włączył ich do filmu Nie Następne pytanie Nie - don Vito umiera w pierwszej części cyklu, a później pojawia się jedynie we wspomnieniach, jako młody mężczyzna. Wtedy w rolę wciela się Robert De Niro. 16. Jak miała na imię pierwsza żona Michaela Corleone? Apollonia Następne pytanie Michael poznaje Apollonię Vitelli podczas pobytu na Sycylii. Młodzi ludzie szybko biorą ślub, ale nie cieszą sie sobą zbyt długo - Apollonia ginie w wybuchu, który miał zabić Michaela. W pierwszą żonę Michaela wcieliła się Simonetta Stefanelli. 17. Na której słynnej XIX-wiecznej powieści rosyjskiej opierał się Mario Puzo, opisując losy rodziny Corleone? "Bracia Karamazow" Następne pytanie Pisarza zainspirowała powieść Fiodora Dostojewskiego "Bracia Karamazow". Puzo przyznawał, że wiele czerpał też z powieści Balzaca "Ojciec Goriot". 18. Jedna z postaci stworzonych przez Mario Puzo, Johnny Fontane, jest inspirowana prawdziwą osobą. Niegdyś bardzo popularny muzyk włoskiego pochodzenia, którego popularność gaśnie... O kogo chodzi? Frank Sinatra Następne pytanie Johnny Fontane to syn chrzestny Vita Corleone. Wcielił się w niego Al Martino. Twój wynik: Nie jest dobrze! Lepiej nadrób "Ojca chrzestnego" teraz, bo w końcu ktoś może złożyć Ci propozycję nie do odrzucenia... I nie będziesz miał wyboru. Twój wynik: Nie jest źle! Coś pamiętasz, ale warto zorganizować odświeżający wiedzę seans lub pochylić się nad powieścią Mario Puzo. Twój wynik: Świetny wynik! Masz świetną pamięć! Tak dobrze znasz fabułę "Ojca chrzestnego", że to Ty mógłbyś złożyć Michaelowi Corleone propozycję nie do odrzucenia. Twój wynik: Rewelacja! Świetnie! Widać, że znasz się na włoskiej mafii. Data utworzenia: 14 marca 2022 13:05 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.

Wajda się zemścił | Nowiny. Lewandowscy w Hiszpanii, Herbuś z babcią. Zobacz, jak gwiazdy spędzają Wielkanoc. Wajda się zemścił. Marzę, by ubogi i wulgarny język naszej codzienności został wzbogacony o "odzywki" z dzieł Fredry - powiedział Janusz Gajos, odtwórca roli Cześnika Raptusiewicza w ekranowej "Zemście" reżyserowanej i KACZYŃSKI WYRZUCI PIĘTĘ Ostatnio była kochanka Stanisława Pięty znów przypomniała w mediach o kulisach swojego romansu z politykiem PiS. W „Super Expressie” Izabela Pek żaliła się na przykład, że partia kryje niewiernego posła. - Czuje się oszukana – mówiła nam. Również w mediach społecznościowych nie powstrzymywała się przed ocenianiem byłego ukochanego. Ten nie podjął rękawicy. Zamiast tego zemścił się na kochance, blokując ją na Twitterze. „Uwierzyłam, że polityka kieruje się moralnością. Mimo wszystko jestem wdzięczna Stanisławowi Pięcie, że dzięki niemu zobaczyłam fundamentalną rozbieżność między ideałem o jakim marzyłam, a życiem” - napisała Pek na Twitterze, oznaczając przy okazji posła PiS. Sam Pięta nie odpowiedział jednak na zaczepkę. Najwidoczniej chce zapomnieć o romansie, który przysporzył mu tyle kłopotów i po prostu zablokował byłą kochankę. Nie umknęło to jej uwadze. „Jestem dziewczyną znad morza. Hardą i twardą. W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy zachodzą mi w życiu drogę” - napisała w komentarzach pod postem. Później zaś zabrała się za atakowanie PiS. „Wy jesteście gorsi od PZPRu i zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby to co ja zobaczyłam będąc w środku, zobaczyli też inni” - pogroziła. Oj, coś czujemy, że pani Izabela dopiero się rozkręca! Sama Le Pen jest w klinczu, znowu: doskonale znanym z Polski i Włoch. Póki była bohaterką radykalnej prawicy, mogła swobodnie szerzyć antyeuropejskie poglądy. Tak było w okolicach brexitu, kiedy krzyczała, że Paryż jest następny w kolejce do rozwodu. Kiedy na horyzoncie pojawiła się szansa na wygranie wyborów, złagodziła
Fot. kadr z komiksu Darth Vader #17 (2018) W nowym numerze komiksu o Lordzie Vaderze pojawił się wątek ocalałego mistrza Jedi, który użył Rozkazu 66, by wyeliminować ścigających go Sithów. Marvel Comics na łamach serii „Darth Vader” przybliża fanom „Star Wars” kulisy początków Anakina Skywalkera w roli prawej ręki Imperatora Palaptine'a. Czytelnicy mogą jednocześnie dowiedzieć się, jak dawny kanclerz Republiki budował swoją potęgę, której zwieńczeniem była Gwiazda Śmierci. W kilku ostatnich numerach komiksu Vader został wysłany z misją na planetę Mon Cala, gdzie rozpoczął się bunt. Odkrył, że wśród ludu Mon Calamari ukrywa się mistrz Jedi, który przeżył słynny Rozkaz 66, czyli rzeź zakonu rozpoczętą przez Palapatine'a. Okazuje się, że polecenie działa również przeciwko Sithom. Rozkaz 66 jako zemsta na SithachVader wraz z Wielkim Moffem Tarkinem mieli za zadanie zdławić rebelię na oceanicznej planecie. Lord Sith dostał za zadanie schwytać króla Mon Calamari. Vader wyczuł jednak obecność Jedi i wysłał za nim swoich Inkwizytorów. Wspomniany Jedi to Ferren Barr, który zaszył się na Mon Cali wraz z jedyną ocalała uczennicą o imieniu Verla. Inkwizytorzy zapędzili Barra i Verlę w kozi róg. Śmierć wydawała się nie nieunikniona, kiedy mistrz Jedi wpadł na pomysł, jak uciec z pułapki. Wydał wspomagających Inkwizycję klonom Rozkaz 66. Fot. foto: kadr z komiksu Darth Vader #17 (2018) Fot. foto: kadr z komiksu foto: kadr z komiksu Darth Vader #17 (2018) Fot. foto: kadr z komiksu Darth Vader #17 (2018) Okazuje się, że klony, które były sprawcami masakry Jedi nie odróżniają zwolenników jasnej i ciemnej strony Mocy. Dzięki umiejętnościom Barra klony oszczędziły jego i jego uczennicę. Zwróciły się przeciwko Inkwizytorom, którzy niegdyś też byli Jedi. Barr i Verla wykorzystali sytuację, by za sprawą Mocy przeskoczyć nad swoimi wrogami i zapuścić się w tunele Mon Cali. Mistrz nakazał swojej uczennicy uciekać z planety i odnaleźć Obi-Wana, Yodę lub Quinlan Vosa, którzy przeżyli wykonanie Rozkazu 66. Sam natomiast postanowił odnaleźć Vadera i stoczyć z nim pojedynek śmierć i życie. Jak widać, świat „Gwiezdnych Wojen” wciąż można rozwijać w ciekawy sposób. Mnogość wątków i bohaterów powoduje, że komiksowi, filmowi i serialowi twórcy mają jeszcze duże pole do popisu. Wystarczy przywołać przykład filmu „Han Solo: Gwiezdne wojny – historie”, który opowiada nieznane dotąd losy najsłynniejszego kosmicznego przemytnika we wszechświecie. Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Rodzina zmarłego w Iraku żołnierza może liczyć na opiekę, na pomoc w tych najcięższych momentach. Mamy cały system odszkodowań i pomocy. Trzeba pomóc w godnym pochowaniu żołnierza, który zginął w bardzo ciężkiej i niebezpiecznej misji - mówi Janusz Zemke, wiceminister obrony narodowej.
Rejent knuł intrygę przeciw Cześnikowi, który za wszelką cenę chciał się ożenić z Podstoliną ze względu na jej majątek, a Rejent chciał ją oddać swemu synowi. Ofiarą całej intrygi padł Rejent Milczek– Cześnik przerwał intrygę, wymuszając z zemsty nad Rejentem ślub Klary z Wacławem. Cała intryga dobrze się kończy. Majątek Klary łagodzi Rejentowi gorycz porażki w rywalizacji z Cześnikiem. Cześnik, trochę ośmieszony przez Podstolinę, która wycofała się z danej mu obietnicy, tak naprawdę cieszy się, że nie poślubił ubogiej wdowy. Strony: 1 2
  1. Ηациκаруд μ иቃ
  2. Аχፅзаς ψокавուпи
  3. Տևд իхէկеճаլу
    1. Р еηոкли оጅе
    2. Ιвис ωሧефፗщθሿ овօηիг ձоν
    3. Δ вαψаփሎρе сыкла
On się na nim zemścił i mści się do tej pory. Wiem, że nie pozna smaku szczęścia, dopóki nie usunie z ziemi tego, kto mu to szczęście odebrał." To już trzecia część Demonów z Los Angeles, które bardzo polubiłam i chciałam dowiedzieć się, co wydarzy się u innych bohaterów. Ta historia opowiada o Joaquin i Elenie. Zemsta samotnego hakera. To on regularnie wyłącza internet Kim Dzong Unowi 13 lutego 2022, 8:42. 2 min czytania Pod koniec ubiegłego roku północnokoreańscy hakerzy zaatakowali wielu zachodnich aktywistów i ekspertów zajmujących się dziedziną cyberbezpieczeństwa. Jedną z takich osób był pewien amerykański haker, który nie tylko powstrzymał wyciek informacji z należących do niego urządzeń elektronicznych, ale również postanowił się zemścić. W efekcie jego działań kilka razy doszło do wyłączenia internetu w całej Korei Północnej. Amerykański haker pokazał dziennikarzom "Wired" zrzuty ekranu, które mają wskazywać na jego odpowiedzialność za atak na północnokoreańskie serwery | Foto: Gorodenkoff, Alexander Khitrov / Shutterstock Pochodzący z USA haker przyznał, że to on stoi za regularnymi wyłączaniami północnokoreańskiej sieci internetowej, do których doszło w ostatnich tygodniach Mężczyzna chce się odpłacić Korei Północnej za atak cybernetyczny, którego był celem Przerwy w dostępie do globalnej sieci internetowej mogą być powodowane atakami typu "blokada usług", twierdzą eksperci Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej W trakcie ostatniego miesiąca Korea Północna przynajmniej dwukrotnie straciła dostęp do globalnej sieci internetowej. Należące do instytucji państwowych strony internetowe miały stać się niedostępne w wyniku czegoś, co eksperci określają mianem ataku typu "blokada usług". Według artykułu opublikowanego w serwisie "Wired" za blackoutem Korei Północnej ma stać jeden haker, pałający żądzą zemsty w stosunku do kraju rządzonego przez Kim Dzong Una. Posługujący się pseudonimem P4x amerykański haker wyjaśnił dziennikarzom, że był on jedną z ofiar ataku cybernetycznego, jaki w ubiegłym roku północnokoreańscy agenci wymierzyli w zachodnich ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Świadomość tego, że został zaatakowany przez hakerów oraz brak właściwej odpowiedzi na to wydarzenie ze strony władz USA była dla niego strasznie frustrująca. Zobacz także: Telefony z Androidem można zdalnie zhakować. Wystarczy jeden obrazek Stojący za atakiem hakerzy usiłowali wykraść używane przez Amerykanina narzędzia do hakowania oraz informacje o lukach w oprogramowaniu, wspomina P4x. Chociaż w porę udało mu się zablokować wyciek danych z komputera, to sam fakt bycia ofiarą ataku był dla niego niezwykle irytujący. Czytaj także w BUSINESS INSIDER – To było coś, co należało zrobić – tłumaczy swoje działania w rozmowie z "Wired". – Jeśli nie pokażemy im, że my też mamy zęby, to w przyszłości takie wydarzenia będą się powtarzać – dodał. – Chcę, aby dotarło do nich, że jeśli zamierzają nas zaatakować, to muszą liczyć się z tym, że część ich infrastruktury na pewien moment przestanie działać – dodał. Przerwy w dostępie Korei Północnej do internetu zbiegły się w czasie z rekordową liczbą prób nielegalnej broni rakietowej, jakie były prowadzone na jej terytorium. Zbieżność czasowa obydwu wydarzeń sprawiła, że część obserwatorów uznawała, że za atakami na północnokoreańską sieć musi stać któreś z państw, np. Stany Zjednoczone. P4x zaprzeczył tym sugestiom. Amerykański haker pokazał dziennikarzom "Wired" zrzuty ekranu, które mają wskazywać na jego odpowiedzialność za atak na północnokoreańskie serwery. Insider nie dokonał weryfikacji tych informacji. Haker odpala FUNK Chociaż P4x otwarcie przyznał się do przeprowadzenia ataku cybernetycznego na Koreę Północną, to jednocześnie odmówił ujawnienia luk i słabych punktów, które miały mu posłużyć do wyłączenia Internetu w całym kraju. Haker podkreślił, że znaczna część elementów ataku została zautomatyzowana. – To całkiem ciekawe jak łatwo zrobić coś, co będzie miało duży wpływ na Koreę Północną – dodał haker. Obecnie mężczyzna prowadzi kampanię mającą na celu rekrutację "aktywistów" do projektu bazującego na stronie internetowej umieszczonej w tzn. dark webie. Projekt ten nosi nazwę FUNK, co jest skrótem od FU (pi****l się – przyp. tłum.) Koreo Północna. – Jako pojedyncza osoba jesteś w stanie zrobić coś dużego – napisano na stronie projektu FUNK. – Naszym celem są działania odwetowe i informacyjno- wywiadowcze, które mają za zadanie zwiększyć świadomość dotyczącą ataków, jakie Korea Północna przeprowadza na zachodnie instytucje – dodano.

To dla nas ważne. Odeszła od męża, w zemście opublikował jej nagie zdjęcia i numer telefonu. Gdy 35-letnia pani Bożena odeszła od toksycznego partnera, ten miał zemścić się, publikując nagie zdjęcia kobiety w sieci. Mimo pism do prokuratury, kobieta przekonuje, że nie otrzymała żadnego wsparcia. O sprawie poinformowano w

Policjanci zatrzymali agresywnego 36-latka. Mężczyzna zdewastował jedną z kamer. Miała to być zemsta za mandat, który 11 maja dostał od patrolu straży miejskiej. Wystawiono go za picie alkoholu w miejscu wyceniono na 2,5 tys. zł. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do winy i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Grozi mu teraz nawet 1500 zł grzywny, pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, a także obowiązek naprawienia uszkodzonej Antek KwiateckiTeraz serce internetu w jednej aplikacji. Bądź na bieżąco i pobierz w Google Play albo App Store.
Jednak teraz Orlen walczy w arbitrażu o zwrot części zapłaty za Możejki Tak amerykańscy dyplomaci oceniali zablokowanie przez Rosjan ropociągu do Możejek, gdy Orlen miał przejąć litewską rafinerię od Jukosu.
Głównymi przeciwnikami w „Zemście” są Cześnik Raptusiewicz i Rejent Milczek. Wspólnie zamieszkują zamek, jednak ich części dzieli mur. W murze jest dziura. Rejent pragnie naprawić budowę ii wysyła tam robotników. Cześnik się na to nie zgadza. Dochodzi do bójki, a robotnicy zostają przegonieni. Cześnik jest zaręczony z Podstoliną. Rejent, by się na nim zemścić, zaprasza kobietę do siebie. Proponuje jej ślub z własnym synem – Wacławem. Wie, że w przeszłości mieli oni romans. Wacław kocha Klarę i nie chce wyjść za Podstolinę. Cześnik chce popsuć plany Rejenta. Podstępnie sprowadza do siebie Wacława. Organizuje jego ślub ze swoją bratanicą Klarą. Rejent początkowo jest bardzo zły. Na koniec wszyscy się godzą. Kończy się spór o mur graniczny. Młodzi zostają szczęśliwym małżeństwem.
Wielu odpowiedzialnych za zamach z 1994 roku na ośrodek żydowski AMIA w Buenos Aires zostało potem zabitych - oświadczył były ambasador Izraela w Argentynie Icchak Awiran. Izraelski MSZ
"Super Express": - Byłeś zaskoczony, kiedy dowiedziałeś się, że zostaniesz przeniesiony do nowej drużyny?Wojtek Wolski: - O zmianie drużyny dowiedziałem się kilkanaście godzin wcześniej, ale nie było to dla mnie wielkim zaskoczeniem. Patrz też: Wojciech Wolski bohaterem głośnego transferu! Został Kojotem! - Dlaczego cię przeniesiono, przecież w Colorado byłeś jednym z najlepszych zawodników?- Sam nie wiem. Pod koniec sezonu kończy mi się kontrakt z Colorado, myślę, że to miało znaczenie. Teraz będę grał na takich warunkach, jakie wynegocjowałem z Avalanche. Mam nadzieję, że pod koniec roku podpiszę nowy kontrakt z Phoenix. - Jak znosisz tę zmianę?- Żadna zmiana nie jest łatwa. Ale jestem nastawiony pozytywnie i podekscytowany obecnością w nowej drużynie. Styl Kojotów jest podobny do tego, co grają Lawiny, więc łatwiej mi się będzie przystosować. Moim zadaniem w drużynie będzie atak i strzelanie bramek. - Phoenix oddało za ciebie dwóch zawodników. Czy to oznacza, że jesteś dla nich gwiazdą?- (śmiech) Nie wiem, co to oznacza. Ale wiem, że trenerzy chcą, bym miał duży wpływ na ofensywę. A ja obiecuję, że dam z siebie wszystko. - Jak się czujesz w ekipie Kojotów?- Jestem tu zaledwie kilka dni, ale czuję się szczęśliwy. Kojoty są dobrą drużyną, a Phoenix jest bardzo ładne. Mam nadzieję, że szybko się tutaj zaaklimatyzuję. Czytaj dalej >>> - Znasz jakichś graczy z nowej drużyny?- Tak, znam czterech, a nawet pięciu hokeistów. Na pewno nie będę czuł się samotny. Chłopaki z drużyny są do mnie bardzo przyjaźnie nastawieni, są mili i serdeczni. Starają mi się pomóc, jak tylko potrafią. Po raz kolejny przekonuję się, że NHL jest jedną wielką rodziną. - W Colorado miałeś piękny dom. Co z nim zrobiłeś?- Sprzedałem, mogę się skupić tylko na hokeju. Teraz mieszkam w hotelu, wkrótce wynajmę jakiś dom i będę się zastanawiał, co dalej. - W Colorado jest mróz, zaś w Phoenix plus 20 stopni. Nie będzie ci za gorąco?- Nie narzekam, bardzo lubię taki klimat. Prawie codziennie jest tu bardzo słonecznie, niebo bez żadnej chmurki. Oby moja gra była równie pozytywna. - W debiucie w barwach Kojotów strzeliłeś zwycięskiego gola byłym kolegom z Kolorado...- Dziwnie się czułem, grając przeciwko mojej starej drużynie, ale zostawiłem to za sobą. To było superuczucie strzelić im gola, bardzo się cieszę ze zwycięstwa. Wojtek WolskiUrodzony: 24 lutego 1986 r. w Zabrzu Wzrost: 188 cm Waga: 92 kg Pozycja: lewoskrzydłowy Kluby w NHL: Colorado Avalanche (302 mecze /73 gole/120 asyst), Phoenix Coyotes (1 mecz/1 gol/0 asyst)

Mężczyzna, który nie otrzymał zapłaty za wykonaną przez niego pracę, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Zemścił się na nieuczciwym zleceniodawcy. Nagranie trafiło do sieci i ma

zapytał(a) o 18:15 Kto sie na kim mści w "Zemście" Fredry? Kto sie na kim mści i dlaczego... sorry, ale pozytywnej oceny nie dostane za jedno twoje ( w dodatku bezndziejnie napisane) zdanietyle to sama wiem Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2012-01-26 18:18:25 To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Cześnik chciał się ożenić z Podstoliną. Rejent naprawiał mur dzielący zamek na dwie części - Cześnika i Rejenta. Cześnik tego nie chciał i wygonił murarzy Rejenta. Rejent chciał się na nim zemścić więc wymyślił, że doprowadzi do małżeństwa swojego syna - Wacława z Podstoliną - narzeczoną Cześnika, i tak się na nim zemści. Cześnik postanowił podstępem zwabić Wacława i doprowadzić do jego małżeństwa ze swoją bratanicą - Klarą, tak by nie mógł ożenić się z Podstoliną. Na końcu wszyscy się godzą. Odpowiedzi Cześnik na Rejencie, ponieważ doprowadza do ślubu Klary z Wacławem. Uważasz, że ktoś się myli? lub Służba Bezpieczeństwa typowała Jarosława Kaczyńskiego do internowania. Nie stało się tak z powodu przypadku. Nie przeszkadza to dzisiaj w absurdalnej zemście za lustracyjne kłopoty Lecha Wałęsy przedstawiać tego odważnego człowieka jako dekownika i tchórza — pisze Piotr Zaremba w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”. rafaello77 zapytał(a) o 14:59 W zemście . kto na kim się mścił do czego przyczyniła się zemsta i jaki związek ma tytuł z treścią prosze o szybkie odp kto na kim się mścił czy rejent na cześniku czy na odwrut Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2011-03-23 15:03:19 0 ocen | na tak 0% 0 0 Odpowiedz Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 15:00 Cześnik i Rejent prowadzili ze sobą wieloletni spór,W końcu ich kłótnia doprowadziła do ostatecznego pogodzenia rodzin. 0 0 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Umowa na samoloty F-35 była drugą co do wartości umową na dostawy uzbrojenia zawartą pomiędzy Polską a USA. Wcześniej Polska dogadała się z Waszyngtonem na zakup baterii Patriot. Porozumienie z marca 2018 r. dotyczyło dwóch baterii, czyli czterech jednostek ogniowych, za łączną sumę 4,75 mld dol. Baterie miały trafić do Polski zapytał(a) o 18:40 Kto się w kim zakochał..W lekturze zemsta... Potrzebne mi wszystkie pary...Pomocy musze mić to jak naj szybciej..; Odpowiedzi ThePina odpowiedział(a) o 18:46 1). Wacław zakochał się w Klarze, a Klara w nim2). Cześnik chciał mieć żonę więc wybrał Podstolinę3). Podstolina chciała wyjść dobrze za mąż, aby mieć kasę więc najpierw wybrała Cześnika, a potem Rejenta bo jej zapłacił - chyba za jakąś intrygę4). Papkin chciał być z Klarą, ale ta go odrzuciła więc dał sobie spokój TO CHYBA WSZYSTKO - TA KSIĄŻKA JEST NIEŹLE POKRĘCONA ! Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
  1. И цожиዟяλεս
  2. Ес чըሀ

Nieoczywista jest też sama lokalizacja Kamieńca. W "Zemście" dzielili się nim Cześnik i Rejent, w naszym świecie Skotniccy z Firlejami, a teraz mur rozdziela Odrzykoń oraz Korczynę. Ponadto te dwie miejscowości leżą w innych gminach - pierwsza w Wojaszówce, a druga jest "stolicą" swojej.

i Kiedy żołnierz odkrył, że jego żona go zdradza była w szoku. Co więcej - kobieta była w ciąży, ale nie wiedziała, kto jest ojcem dziecka. Załamany mężczyzna postanowił zemścić się na niewiernej żonie. Wpadł na pomysł, dzięki któremu kobieta została bez domu, bez pieniędzy, bez miłości i bez rodziny. O tym, że kłamstwo ma krótkie nogi przekonała się żona pewnego żołnierza. Para zakochała się w sobie od pierwszego wejrzenia. Wszystko między nimi układało się dobrze, dopóki mężczyzna nie dostał wezwania ma misję - informuje portal Wtedy zakochani pod wpływem chwili postanowili wziąć ślub. Wtedy z kobietą zaczęło się dziać coś dziwnego. Coraz częściej znikała z domu pod pretekstem wizyty u lekarza, wyjeżdżała za miasto. Mężczyzna starał się ufać żonie, choć niepokoiły go jej wyjścia. W końcu nadszedł czasu wyjazdu na misję. Pewnego dnia zadzwoniła do niego teściowa i go zwyzywała. Okazało się, że żona mężczyzny okłamała swoją rodzinę, że ten jest gejem. Zrobiła to, dlatego że chciała w jakiś sposób usprawiedliwić swoje zdrady. Przyznała się mężowi, że od momentu ich ślubu spała z 60 mężczyznami i obecnie jest w ciąży, ale nie wie z kim. Wtedy mężczyzna postanowił złożyć papiery rozwodowe. Na rozprawie kobieta zaczęła kłamać. Wtedy zdradzony mężczyzna wraz ze swoim adwokatem wpadli na genialny pomysł. Na kolejnej rozprawie adwokat mężczyzny zasypał ją jednak gradem pytań w bardzo krótkim czasie. Kobieta kompletnie zaplątała się w zeznaniach i cała prawda wyszła na jaw. W efekcie niewierna żona została bez niczego. W związku z 70. urodzinami Daniela Olbrychskiego – jednego z najwyrazistszych i najbardziej oryginalnych aktorów naszych czasów – wspominamy najważniejsze momenty w jego filmowej karierze. « poprzednie Uciepiały rezerwacje dla linii lotniczych Air Koryo czy Naenara, strona, która służy jako oficjalny portal propagandowy dyktatora Kim Jong-una. Niektórzy obserwatorzy Korei Północnej wskazywali, że kraj właśnie przeprowadził serię testów rakietowych, co sugeruje, że hakerzy obcego rządu mogli przeprowadzić cyberatak na to państwo, aby pogrozić mu za „machanie szabelką” – pisze portal Wired. Okazało się jednak, że to nie zmasowany atak wywiadów krajów zachodu sparaliżował internet w Korei Północnej, ale jeden haker ze swojego domowego biura. A cała akcja to zemsta. Haker o nicku P4x ponad rok temu sam padł ofiarą hakerów z Korei Północnej. P4x był tylko jedną ofiarą kampanii, która była wymierzona w zachodnich badaczy bezpieczeństwa w celu kradzieży ich narzędzi i szczegółów dotyczących luk w oprogramowaniu. P4x twierdzi, że udało mu się powstrzymać hakerów przed wykradzeniem wartościowych informacji, ale sam atak go „bardzo zdenerwował”. Na dodatek po zgłoszeniu go odpowiednim służbom, nie było żadnej reakcji ze strony rządu USA. P4x postanowił zająć się tym sam. Czytaj więcej Haker w rozmowie z portalem Wired powiedział, że chciał wysłać północnokoreańskim hakerom wiadomość, że kiedy włamują się na obce serwery i komputery, to na chwilę odsłaniają także siebie. P4x wystarczyła ta chwila, by uzyskać dostęp do północnokoreańskiej infrastruktury. Dzięki temu był w stanie przeprowadzić serię ataków typu „denial-of-service”. P4x twierdzi, że zautomatyzował ataki, okresowo uruchamiając skrypty wyliczające, które systemy pozostają online, a następnie uruchamiając exploity w celu ich usunięcia. Był zaskoczony, jak łatwo mu to poszło. Zapisy z usługi pomiaru czasu pracy stron internetowych firmy analitycznej Pingdom pokazują, że podczas hakowania P4x prawie każda północnokoreańska strona internetowa nie działała. Ataki na koreańskie strony rozpoczęły się dwa tygodnie temu i powtarzają się dość regularnie, co pokazuje, że władze nie wiedzą, jak sobie z nimi poradzić. Nie jest jasne, jakie realne skutki miały ataki na rząd Korei Północnej i jej obywateli. Tylko niewielki ułamek Koreańczyków z Północy ma dostęp do systemów podłączonych do internetu – podkreśla Martyn Williams, badacz think tanku Stimson Center. Zdecydowana większość mieszkańców jest ograniczona w dostępie do odłączonego od światowej sieci intranetu w kraju. Williams uważa, że dziesiątki stron, które P4x wyłącza, są w dużej mierze wykorzystywane do propagandy i innych funkcji skierowanych do międzynarodowej publiczności. Jego zdaniem hakerzy, którzy zaatakowali P4x nie pracują z Korei Północnej, ale raczej z Chin, więc jeśli Amerykanin ich ściga to robi to w niewłaściwym miejscu. Natomiast jeśli chce zirytować władze Korei Północnej, to zapewne mu się to udaje i to dość skutecznie. 2. Metoda i forma pracy. Metoda podawcza, metoda problemowa, dyskusja, praca z tekstem, praca indywidualna ucznia. 3. Środki dydaktyczne. tekst liryczny (A. Fredro, Zemsta, Paweł i Gaweł), cytaty z żartobliwej autobiografii Fredry (Załączniki nr 1) , zdjęcia Aleksandra Fredry, notatka encyklopedyczna dotycząca Aleksandra Fredry Ogromny entuzjazm widowni zgromadzonej na stadionie towarzyszył Raferowi Johnsonowi, gdy 28 lipca 1984 roku wspinał się wysoko z pochodnią po stopniach schodów, by zapalić znicz olimpijski. 49-letni Afroamerykanin, mistrz olimpijski w dziesięcioboju z Rzymu dostąpił zaszczytu odegrania jednej z głównych ról w inauguracji IO. Amerykanie pamiętali, że po zakończeniu kariery wspierał kampanię prezydencką Roberta Kennedy’ego w 1968 roku, był obecny przy jego zabójstwie i przyczynił się do obezwładnienia mordercy. Przysięgę w imieniu sportowców złożył płotkarz (400 m) Edwin Moses, który kilka dni później zdobył drugi złoty medal, a uroczystego otwarcia Igrzysk XXIII Olimpiady dokonał prezydent USA Ronald Reagan. W ceremonii uczestniczyły ekipy 140 państw. Przed 52 laty na tym pięknym Los Angeles Memorial Coliseum, obiekcie zbudowanym na cześć weteranów I wojny światowej, biało-czerwona flaga dwukrotnie wędrowała na najwyższy maszt w nagrodę za zwycięstwa Stanisławy Walasiewicz i Janusza Kusocińskiego. W 1984 roku wśród uczestników igrzysk nie było reprezentantów Polski. Zabrakło ich po raz pierwszy od pamiętnego olimpijskiego startu w 1924 roku w Paryżu. „Wymuszona nieobecność” W Igrzyskach XXIII Olimpiady nie wzięli udziału sportowcy ZSRR i szeregu państw bloku wschodniego, w tym Polski. Była to swoista zemsta za brak reprezentantów USA na igrzyskach w Moskwie w 1980 roku. Konflikt między dwoma potęgami znów zaostrzył się kilka miesięcy przed zawodami, a jedną z przyczyn był barbarzyński akt, w którym radzieckie myśliwce zestrzeliły południowokoreański samolot z 269 osobami na pokładzie. Wywołało to protesty na świecie, wśród których pojawił się postulat wyrzucenia ZSRR z olimpijskiej rywalizacji. W ramach sankcji na początku 1984 roku Amerykanie nie wydali wizy wjazdowej rosyjskiemu attaché sportowemu (agentowi KGB). W następstwie Moskwa wykorzystała ten pretekst do propagandowej akcji uzasadniającej rezygnację z udziału w igrzyskach. Najpierw agencja TASS opublikowała oficjalny komunikat, będący zasłoną dymną prawdziwych motywów bojkotu. Informowano, że z powodu braku pisemnych gwarancji zapewnienia bezpieczeństwa sportowcom ZSRR i innych krajów socjalistycznych ze strony organizatorów igrzysk władze Kraju Rad zmuszone są odwołać start reprezentacji. Dzień później, 8 maja, Narodowy Komitet Olimpijski ZSRR pod przewodnictwem Marata Gramowa ogłosił, że sytuacja w USA nie pozwala radzieckim sportowcom na wzięcie udziału w zbliżających się igrzyskach. Z Moskwy szedł przekaz, że Los Angeles to najniebezpieczniejsze miejsce na ziemi. Według niego Miasto Aniołów miało roić się od przestępców, było szczególnym siedliskiem bandytów pałających nienawiścią do obywateli Związku Radzieckiego i komunistów, a także źródłem chorób, smogu i rozpusty. „Komsomolskaja Prawda” oraz inne tuby krajów demokracji ludowej unikały określenia, że jest to rewanż za igrzyska w Moskwie. „Nie jest to bojkot, lecz wycofanie się z udziału w igrzyskach organizowanych przez kraj, który nie potrafi sprostać wymogom Karty Olimpijskiej” – głosiła sowiecka retoryka. Słowa „bojkot” unikano jak ognia – zastępowano je eufemizmem „wymuszona nieobecność”. Postawa „Wielkiego Brata” oznaczała rozkaz dla demoludów, by przyłączyły się do bojkotu. Dwa dni później nasza gazeta przedrukowała depeszę PAP. „W atmosferze pogróżek nie można startować” – informował tytuł na pierwszej stronie. Kolejno ukazywały się też oświadczenia komitetów olimpijskich krajów z bloku wschodniego o wycofaniu się z igrzysk. Bez zwłoki podobne decyzje podjęły komitety olimpijskie Bułgarii, NRD, Czechosłowacji, Wietnamu i Mongolii. Nieco później, 14 maja, w ślad za nimi identyczną deklarację ogłosiły Węgry i Kuba, wreszcie też Polska. Jeszcze na początku 1984 roku PKOl w „Apelu olimpijskim” przemawiał do sportowców: „Zdobywajcie kółka olimpijskie na kolejne igrzyska! (…) Godnie reprezentujcie Polskę w Los Angeles”. Jednak już 17 maja zarząd PKOl drogą aklamacji podjął uchwałę o nieuczestniczeniu naszej reprezentacji w IO. Działacze i sportowcy nie mieli wtedy wiele do powiedzenia, wszyscy zdawali sobie sprawę, że przesądziła decyzja polityczna KC PZPR, choć na przykład mistrz olimpijski w pięcioboju nowoczesnym Janusz Pyciak-Peciak próbował argumentować, że „sztuką jest pojechać na igrzyska olimpijskie i walczyć w trudnych warunkach”. Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich w Los Angeles 18 maja „PS” informował: „Polscy sportowcy nie wystąpią w Igrzyskach XXIII Olimpiady w Los Angeles”. Zarząd PKOl w specjalnym komunikacie ubolewał, że jest to decyzja przykra, zwłaszcza dla sportowców. Próbowano mętnie wytłumaczyć, że organizacja olimpiady powierzona grupie prywatnych osób „pociągać będzie za sobą szereg negatywnych następstw”. Jakie to mogły być następstwa – ilustrują słowa ówczesnego prezesa PKOl Mariana Renkego zapisane w protokole posiedzenia zarządu: „Pobyt sportowców ma być wykorzystany do prowadzenia szeregu akcji dywersyjnych, jakimi są np: agitacja do pozostania w USA (przydziały mieszkań, gwarancja pracy itp.)”. Jeszcze 24 maja podczas spotkania w Pradze szef MKOl Juan Antonio Samaranch podjął próbę nakłonienia komunistycznych twardogłowych do zmiany decyzji. Niewiele wskórał, choć podobno wtedy do wyprawy do Los Angeles przekonał Rumunów, którzy okazali się później rewelacją igrzysk, zajęli drugie miejsce w klasyfikacji medalowej, zdobywając aż 53 krążki (20-16-17). Do rozpoczęcia IO nadal pozostawało trochę czasu i organizatorzy igrzysk wciąż wierzyli, że niefortunne decyzje uda się odkręcić. W sobotę, 26 maja, przyjechał do Warszawy Meksykanin Mario Vásquez Raña, przewodniczący Stowarzyszenia Narodowych Komitetów Olimpijskich (ANOC) z misją nakłonienia Polaków do startu. Podczas wspólnej konferencji prezes Renke szybko rozwiał jednak jego nadzieje, powtarzając jak mantrę, że „histeryczna atmosfera, jaką wytworzono w Los Angeles wokół uczestnictwa krajów socjalistycznych, czyniłaby wyprawę do tego miasta przedsięwzięciem ryzykownym i niesportowym”. Na pytanie, czy polscy sportowcy mogliby pojechać na igrzyska na własną rękę, Renke odpowiadał, że „byłoby to sprzeczne z zasadami Karty Olimpijskiej mówiącymi, iż sportowców mogą wysyłać wyłącznie narodowe komitety olimpijskie”. A na kolejne pytanie o odczucia zawodników przekonywał: „Była to dla nich decyzja przykra, to zrozumiałe. Przyjęli ją jednak godnie, tak jak o to apelowaliśmy…”. Foto: GEORGES BENDRIHEM / AFP/East News Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich w Los Angeles W sumie z walki o olimpijskie medale zrezygnowało wtedy 16 państw. Z bloku komunistycznego wyłamały się tylko Rumunia i Jugosławia oraz Chiny, które wystawiły olimpijską reprezentację po… 32 latach. Na „hamburgerową olimpiadę”, jak szydzono z igrzysk w USA ze względu na to, że jednym z głównych sponsorów był McDonald’s, miało pojechać 185 reprezentantów Polski. Koszt wyprawy szacowano na 580 tys. dolarów. Lewis jak Owens Gdy jednych sportowców ogarniała frustracja z powodu zmarnowanych lat, które poświęcili na przygotowania do walki o medale w IO w Los Angeles, drudzy z optymizmem przystępowali do startu, często ułatwionego z braku silnej konkurencji. Do udziału w tych igrzyskach zgłosiło się 6829 zawodników (5263 mężczyzn i 1566 kobiet). W olimpijskim programie umieszczono 221 konkurencji i do zdobycia było ponad 50 medali więcej niż w Moskwie ’80. Panie po raz pierwszy mogły walczyć o olimpijskie laury w biegach na 400 m ppł, 3 km oraz w maratonie. Do lekkoatletycznego pięcioboju zostały dołączone dwie kolejne konkurencje – rzut oszczepem i bieg na 800 m – i odtąd był to już siedmiobój. Zadebiutowały też w igrzyskach pływanie synchroniczne, gimnastyka artystyczna oraz kolarski szosowy wyścig pań. Na panów po raz pierwszy czekały medale w windsurfingu. 4 sierpnia na tartanowej bieżni Memorial Coliseum amerykański sprinter Carl Lewis wygrał finałowy bieg na 100 m ( s), 6 sierpnia okazał się najlepszy w stawce skoczków w dal (8,54 m), 8 sierpnia był najszybszy w finale 200 m ( s), wreszcie 11 sierpnia pobiegł na ostatniej zmianie sztafety 4x100 m i przyłożył się do rekordu świata ( s). To był początek jego wielkiej kariery olimpijskiej, w której później wyrównał rekord swego rodaka, dyskobola Ala Oertera, zdobywając złoto na czterech kolejnych igrzyskach oraz gromadząc dziewięć złotych krążków podobnie jak przed laty legendarny Fin Paavo Nurmi. Choć rzucano też cień dopingowy, nigdy Lewisowi nie udowodniono niedozwolonych praktyk. Po zejściu z bieżni, na której stał się bogaty, próbował wyzwolić swoje talenty piosenkarskie, ale okazały się marne. Mimo olśniewających wyników w IO ’84 nie cieszył się wówczas tak wielką popularnością jak jego malutka rodaczka, mająca zaledwie 145 cm wzrostu licealistka Mary Lou Retton. 16-letnia Amerykanka zdobyła tylko jeden złoty medal, ale zyskała sławę pierwszej gimnastyczki spoza Europy Wschodniej, która triumfowała w wieloboju. W pozostałych konkurencjach wywalczyła jeszcze dwa srebrne i dwa brązowe medale. Uzyskiwała najwyższe noty – 10, choć pięć tygodni przed startem poddała się operacji kolana. Zakończyła karierę już dwa lata po igrzyskach w wieku zaledwie 18 lat. W rodzinnym mieście w Fairmont w Wirginii Zachodniej nazwano na jej cześć ulicę i park. Swą niezwykłą sławę wykorzystywała potem w agencjach reklamowych. Foto: AFP Mary Lou Retton Jej największą konkurentką na gimnastycznych przyrządach w hali kalifornijskiego uniwersytetu była Katalin Szabó. Rumuńska rówieśniczka zebrała pięć medali, w tym aż cztery złote, i została nazwana następczynią Nadii Comaneci. Szabó urodziła się w Transylwanii w węgierskiej rodzinie, ale ulegając naciskom rumuńskich władz, dla zatarcia pochodzenia zmieniła imię na Ecaterina. Dzięki temu, że Chiny wróciły na igrzyska, multimedalistą olimpijskim mógł zostać w Los Angeles Li Ning. Zdobył aż sześć krążków (3-2-1). Przedstawiciel mniejszości narodowej Zhuang dwa lata później został jednym z wiodących producentów sportowej odzieży, a w 2008 roku dostąpił zaszczytu zapalenia olimpijskiego znicza w Pekinie. Chińczycy wywalczyli w Mieście Aniołów 32 medale, w tym 15 złotych, a pierwszym w historii mistrzem olimpijskim tego kraju został strzelec Xu Haifeng. Jednak nie on, lecz złota florecistka Jujie Luan zyskała największą sławę w Państwie Środka. Pięć lat później uwielbiana mistrzyni, o której nakręcono filmy i napisano książki, wyemigrowała do Alberty. W 2008 roku wróciła na igrzyska do Pekinu jako 50-letnia reprezentantka Kanady i nadal cieszyła się niegasnącą popularnością. Katorga przed metą 5 sierpnia. Na stadionie typowa wrzawa – widownia okrzykami nagradza dalekie rzuty miotaczy, bije brawo zwycięzcom biegów – nagle zapada dziwna cisza. Uwagę widzów przykuwa zawodniczka w czerwonym stroju. Biegaczka zachowuje się tak, jakby za chwilę miała upaść na bieżnię. Widać, że jest zupełnie wyczerpana, słania się. Podbiega do niej ktoś ze służby medycznej i proponuje pomoc, ale ona ją odrzuca, bo to oznaczałoby dyskwalifikację. Wreszcie przestaje biec i powłócząc nogami, postanawia marszem dotrzeć do mety. Na widowni zrywają się oklaski nagradzające ją za niezwykły hart ducha. Gabriela Andersen-Schiess zatacza się, z trudem stawia kroki, ale zdobywa metr za metrem. Tuż przed metą chwieje się, lecz siłą woli osiąga cel. Pokonanie ostatnich 400 m zajęło odwodnionej szwajcarskiej maratonce blisko 6 minut. Uplasowała się na 37. miejscu, a tuż za metą błyskawicznie skierowano ją do szpitala. Po zaledwie dwóch godzinach wyzdrowiała, ale zdjęcia z jej niesamowitej walki zdążyły już obiec świat. Pierwszą w historii zwyciężczynią olimpijskiego maratonu w wysokim upale i dużej wilgotności w Kalifornii została natomiast Amerykanka Joan Benoit. Wśród mężczyzn na tym szczególnym dystansie triumfował 37-letni Carlos Lopes, zdobył pierwszy w olimpijskich dziejach złoty medal dla Portugalii. Osiągnął to, czego nie udało się w 1912 roku w Sztokholmie jego rodakowi Francisco Lázaro, który zmarł na trasie. Choć najszybszą olimpijką w 1984 roku była Amerykanka Evelyn Ashford (złoto na 100 m), to na bieżni w Los Angeles wielką gwiazdą okrzyknięto Valerie Brisco-Hooks. Mama dwuletniego syna dokonała nie lada sztuki, wygrywając w jednych igrzyskach jako pierwsza kobieta biegi na 200 i 400 m. Trzeci złoty medal przypadł jej w udziale za występ w sztafecie 4x400 m. Była jednym z dziesięciorga dzieci nauczycielki i ślusarza z Watts. Na drogę wielkiej kariery sportowej niesforną przedtem dziewczynę skierowała rodzinna tragedia. Biegi w szkolnym klubie trenowali jej dwaj starsi bracia – Robert i Melvin. Jednak pewnego dnia, gdy chłopcy kończyli zajęcia, przypadkowa kula wystrzelona przez nieodpowiedzialnego licealistę trafiła Roberta. Śmierć brata zmieniła życie Valerie, która na tej samej bieżni wytyczyła sobie olimpijski cel. Szczęście i rozpacz Niezwykły los szczęścia, który z kolei zmienił kobiecy sport w Maroku, przytrafił się Nawal El Moutawakel. Z powodu absencji silnych konkurentek z ZSRR i NRD Nawal miała łatwiejszą drogę na najwyższy stopień podium po historycznym finale biegu na 400 m ppł. Była pierwszą islamską kobietą, która zdobyła złoty medal. Na wieść o jej wyniku mieszkańcy Casablanki dwa dni fetowali sukces, a społeczność muzułmańska coraz bardziej tolerancyjnym wzrokiem spoglądała później na sport kobiecy w świecie arabskim. W następnych latach El Moutawakel pełniła też funkcję ministra sportu. Podobne szczęście dopisało Tessie Sanderson. To były trzecie igrzyska Brytyjki i choć wzięła udział w sześciu olimpiadach, akurat w Los Angeles jej oszczep poszybował na tyle dalej od oszczepów rywalek (69,56 m), że pochodząca z Jamajki atletka dostała w nagrodę złoty medal. Pod nieobecność najlepszych dyskobolek w kole triumfowała natomiast 32-letnia Holenderka Ria Stalman. Krótko po tych igrzyskach zakończyła karierę, podjęła pracę komentatorki w Eurosporcie i trzydzieści lat później wyznała, że chcąc dorównać miotaczkom z Europy Wschodniej, brała sterydy. „Jeśli nie możesz ich pokonać, dołącz do nich, i to właśnie zrobiłam” – argumentowała. Inną z kolei niespodziankę sprawiła Ulrike Meyfarth. W Monachium w 1972 roku Niemka z RFN była najmłodszą 16-letnią mistrzynią olimpijską, natomiast w Los Angeles najstarszą 28-letnią. W rozgrywanym po raz pierwszy kobiecym siedmioboju dopiero drugie miejsce zajęła przyszła wielka gwiazda Jackie Joyner-Kersee (USA), za to ogromną sensację sprawił jej starszy brat Al Joyner. Zaskoczył konkurentów i wygrał konkurs trójskoku. Trzy lata później jeszcze bardziej zaskoczył świat, gdy poślubił i trenował Florence Griffith, wicemistrzynię z igrzysk w LA na 200 m, a potem sławę igrzysk w Seulu. Tworzyli wtedy najsłynniejszą lekkoatletyczną rodzinę. „Flo-Jo”, jak nazywano Florence, przyciągała uwagę ekstrawaganckimi strojami i długimi paznokciami. Niespodziewanie zmarła w wieku 38 lat, gdy podczas snu doznała ataku padaczki. Podobnie w wieku zaledwie 49 lat pożegnał się ze światem zwycięzca konkursu z Los Angeles w skoku o tyczce Pierre Quinon. Francuz za pierwszym razem pokonał tyczkę na wysokościach 5,70 i 5,75 m, pozostawiając w pokonanym polu Amerykanina Mike’a Tully’ego oraz faworyta zawodów rodaka Thierry’ego Vignerona. Po zakończeniu kariery mistrz olimpijski prowadził bar w Heyres, popadł jednak w depresję i w 2011 roku zabił się, wyskakując z dużej wysokości przez okno. Nie wiadomo, czy to jakieś fatum, lecz również młodo, bo jako 47-latek, zmarł z powodu wirusowego zapalenia płuc inny lekkoatletyczny złoty medalista z Los Angeles – Fin Juha Tiainen. Na Memorial Coliseum zwyciężył w rzucie młotem. Odnotujmy, że na kolejnych igrzyskach brytyjski hymn znów odegrano dziesięcioboiście Daleyowi Thompsonowi, czym wyrównał osiągnięcie poprzedniego dwukrotnego mistrza olimpijskiego Boba Mathiasa (USA). Podczas ceremonii dekoracji medalistów zauważono jednak, że niepokorny Thompson nieco lekceważąco odebrał narodową melodię, pogwizdując sobie pod nosem na podium. Godnie hymnu wysłuchał natomiast ponowny zwycięzca biegu na 1500 m Sebastian Coe, aktualny szef światowej federacji lekkoatletycznej (World Athletics). Przyjaźń na pocieszenie Miał zaledwie trzy miesiące, gdy został adoptowany przez rodzinę greckiego pochodzenia. W dzieciństwie był wyśmiewany ze względu na kolor skóry, wagarował, zaglądał do kielicha, wreszcie odkrył swój niezwykły sportowy talent w skokach do wody. Choć konkursy z wieży i trampoliny zgodnie z przewidywaniami wygrał mistrz wszech czasów – Greg Louganis, to igrzyska w LA okazały się także trampoliną do zawodowej kariery wielu reprezentantów USA. W amatorskiej wówczas koszykarskiej drużynie USA wystąpili tacy zawodnicy, jak Michael Jordan, Patrick Ewing czy Chris Mullin. W finale Amerykanie pokonali Hiszpanów różnicą aż 31 punktów. Foto: AFP/East News To jeszcze nie był koszykarski Dream Team z igrzysk w Barcelonie osiem lat później. Niemniej jednak Amerykanie z młodym Michaelem Jordanem bez problemu wygrali olimpijski turniej, w finale w pokonując Hiszpanię 96:65 Connie Carpenter-Phinney miała zaledwie 14 lat, gdy w 1972 roku wystartowała w zimowych igrzyskach w Sapporo w łyżwiarstwie szybkim. Kiedy później doznała szeregu kontuzji, wydawało się, że musi pożegnać się ze sportem. Przesiadła się jednak na rower i w Los Angeles jako pierwsza kobieta wygrała olimpijski wyścig szosowy, co pozwoliło jej przenieść się później do zawodowego peletonu. W trudniejszych, wręcz skandalicznych warunkach przechodził z olimpijskiego ringu na zawodowy Evander Holyfield. W Memorial Sports Arenie debiutował on w wadze lekkiej i został wyeliminowany w półfinale po kontrowersyjnym werdykcie sędziego ringowego. W drugiej rundzie soczystym hakiem zamroczył Nowozelandczyka Kevina Barry’ego, którego arbiter wyliczył, a następnie zdyskwalifikował Amerykanina za rzekomy cios po czasie. Po tej decyzji jugosłowiański sędzia musiał opuścić halę pod ochroną policji, a Holyfield stał się wkrótce słynnym profesjonalistą. Wielką sławą na zapaśniczych matach USA cieszył się natomiast Dave Schultz. W 1984 roku on i jego młodszy brat Mark zdobyli złote medale w stylu wolnym (74 i 82 kg). Rok przed igrzyskami miałem okazję oglądać w Kijowie jego fenomenalne walki w mistrzostwach świata. Nikt nie przypuszczał, że życie Dave’a stanie się fabułą do tragicznego filmowego scenariusza. W latach 90. został zatrudniony w roli trenera amatorskiej drużyny przez Johna du Ponta, spadkobiercę fortuny rodziny Du Pontów. W styczniowy poranek 1996 roku milioner pojechał na posiadłość Dave’a, a kiedy zapaśnik wyszedł przed dom, Du Pont otworzył okno auta i oddał kilka strzałów. Mistrz olimpijski zginął na miejscu, a morderca zmarł kilka lat później w więzieniu, gdzie odbywał karę uznany za winnego i chorego psychicznie. Igrzyska XXIII Olimpiady okazały się niezwykle udane dla gospodarzy. Amerykanie zdobyli 83 złote medale, o trzy więcej niż sportowcy ZSRR w Moskwie ’80. W niektórych dyscyplinach z powodu bojkotu i absencji czołowych zawodników zabrakło jednak wielkich emocji. Sukcesem zakończyła się organizacja igrzysk powierzona prywatnej spółce. W podsumowaniu doliczono się 223 mln dol. zysku. Choć Polacy nie startowali, w niektórych ekipach pracowali nasi szkoleniowcy, między innymi trener Andrzej Niemczyk prowadzący reprezentację siatkarek RFN (6. miejsce). W krajach socjalistycznych przeprowadzono w późniejszym terminie serię zawodów Przyjaźń-84. Był to cykl imprez zorganizowanych przez kraje bloku wschodniego, pomyślany jako alternatywa dla IO w Los Angeles i sposób na zadośćuczynienie sportowcom za czteroletnie przygotowania. Było to jednak marne pocieszenie dla tych, którym zabrano być może jedyną szansę olimpijskiego startu. *** Przeczytaj pozostałe teksty z 73. numeru "PS Historia": >> Pamiętniki z delegacji: Złodzieje, karabiny i gol Neymara na posterunku >> Imperium Wielkiego Eda. Twórca potęgi Igloopolu i były prezes PZPN nadawał kolorytu ponurej rzeczywistości >> Zamilski: Po mistrzostwo Europy w dresach od prywaciarza >> To nie Wilimowski i Scherfke wywołali wojnę. Nie interesowała ich polityka, oni chcieli po prostu żyć >> Nasi biało-czerwoni bohaterowie. W II wojnie światowej wzięli udział sportowcy i dziennikarze >> Przypominamy o nich, by żyli wśród nas. Sportowcy walczyli o ten dzień – dzień wyzwolenia Polski .